XCV. Nerwy Czas powstania tego utworu nie został precyzyjnie określony. Przyjmuje się, że Norwid napisał go w okresie: 1862-65. Badacze twórczości poety kojarzą treść wiersza z wizytą autora u pani Glau¬brecht w towarzystwie Konstancji Górskiej, u której później bawił na obiedzie.28 Warunki życia emigrantki i jej małego dziecka wywołały u Norwida potrzebę zapewnienia jej pomocy. Wiersz jest wyrazem ironicznego stosunku do bezdusznych bogaczy, którzy nie do-strzegają wokół siebie nędzy drugiego człowieka, ale i autoironii –łatwiej zrezygnować z poinformowania Baronowej o nieszczęściu rozgrywającym się w „trumiennej izbie”, niż narazić się na zarzut poruszania spraw nie przystających do wytwornego wnętrza salonu. Utwór ma nieregularną, „nerwową” budowę. Składa się z dwóch części, w których ukazano różne miejsca. Na początku podmiot relacjonuje wrażenie z wizyty w mieszkaniu, gdzie wegetują nędzarze (Trzy strofy), następnie wyobraża sobie planowane odwiedziny u Pani Baronowej, kobiety żyjącej w przepychu, której obce są pro¬blemy ludzi ubogich. Druga część wiersza liczy dwie zwrotki, ale pierwsza z nich jest dwukrotnie dłuższa i w połowie jakby rozłamuje się na dwa fragmenty. Od momentu „przełamania” czytelnik zapoznaje się z dwoma możliwymi wariantami zachowania się gościa w sa¬lonie. Przyniesie z sobą przykre wrażenia z wczorajszej wizyty, ale przecież relacja z niej nie nadaje się do przedstawienia Baronowej, Która przyjmuje bardzo pięknie, // Siedząc na kanapce atłasowej – wśród zwierciadeł, kandelabrów i wymalowanych na plafonie papug. Zasadą kompozycyjną wiersza jest kontrast między świa¬tem nędzarzy i bogaczy. Nie ma pomiędzy nimi żadnego związku, nie można też mieć nadziei, że jakiekolwiek porozumienie nastąpi, dlatego podmiot liryczny przewiduje, że przemilczy palącą sprawę, ale sam bardzo źle będzie się z tym czuł: wrócę milczącym faryze¬uszem // – Po zabawie. Domyśla się jednak reakcji otoczenia na re¬alizm, gdyby przedstawił drastyczny obraz życia biedaków: ...Zwierciadło pęknie, Kandelabry się skrzywią na realizm, I wymalowane papugi Na plafonie – jak długi – ¬ Z dzioba w dziób zawołają: „Socjalizm!” Wrażenie byłoby zapewne tak wielkie, że mogłoby ożywić przed¬mioty martwe. Kimże jest ów człowiek odwiedzający tak skrajnie różne miej¬sca? Z którym środowiskiem czuje się bardziej związany? Byłem wczora w miejscu, gdzie mrą z grodu ¬Trumienne izb oglądałem wnętrze; Niebezpieczne schody, nędzna izba, ubóstwo lokatorów stały się przyczyną niepokoju podmiotu, utraty dobrego humoru (Obmierzł mi świat...). Cierpienie ludzi żyjących w tak trudnych warunkach sko¬jarzył jednak z tym, co mu bliskie – z ofiarą Chrystusa. Skrzyżowane spróchniałe belki, zbite gwoździem (Jak w ramionach krzyża!... ), stały się ocaleniem dla upadającego z niebezpiecznych schodów. Musiał to być cud – cud to był – interpretacja tego faktu pozwala o¬kreślić mówiącego jako wyznawcę Chrystusa. Chrześcijanina obo¬wiązuje jednak reakcja na los bliźniego, a nie postawa „milczącego faryzeusza”. Krytyka obojętnego społeczeństwa dotyczy więc także bywalca salonów i ruder nędzarzy. Bez wątpienia podmiot w obu tych światach czuje się źle, ale jego serce angażuje się po stronie pokrzywdzonych, sam znajduje tam ocalenie dla siebie (symbol krzyża), odrzuca natomiast pozory wielkiego świata i jego podwójną moralność – przecież nic nie znaczą deklaracje i okrzyki, razi programowe niedostrzeganie nędzy i upodlenia innego człowieka. Ostatnia strofa wiersza to wyraz samokrytycyzmu i autoironii. Zachowanie składającego wizytę jest wynikiem napięcia nerwowego (por. tytuł utworu). Przekładanie kapelusza, konwenanse, gra towa¬rzyska – oto elementy, które odpowiadają salonowej sytuacji. Nerwy są znakiem zainteresowania poety sprawami społecznymi, analizo¬wanymi w kategoriach etycznych. Brak reakcji na zło i nieszczęście i cnych jest godny krytyki, tak jak udawanie „wielkiego świata” w Rogatych salonach, w gruncie rzeczy pod względem moralnym nie dorastających do poziomu tych, którymi gardzą. Z trudnym tematem utworu współgra jego struktura: zróżnico¬wanie długości wersów i wynikające stąd zaburzenia układu ryt¬micznego. Wiersz jest przykładem zastosowania ironii (por. np. reakcja ożywionych papug) – częstej u Norwida w utworach poruszających zagadnienia nierówności i niesprawiedliwości społecznej.
"Nerwy" Cypriana Norwida
XCV. Nerwy Czas powstania tego utworu nie został precyzyjnie określony. Przyjmuje się, że Norwid napisał go w okresie: 1862-65. Badacze twórczości poety kojarzą treść wiersza z wizytą autora u pani Glau¬brecht w towarzystwie Konstancji Górskiej, u której później bawił na obiedzie.28 Warunki życia emigrantki i jej małego dziecka wywołały u Norwida potrzebę zapewnienia jej pomocy. Wiersz jest wyrazem ironicznego stosunku do bezdusznych bogaczy, którzy nie do-strzegają wokół siebie nędzy drugiego człowieka, ale i autoironii –łatwiej zrezygnować z poinformowania Baronowej o nieszczęściu rozgrywającym się w „trumiennej izbie”, niż narazić się na zarzut poruszania spraw nie przystających do wytwornego wnętrza salonu. Utwór ma nieregularną, „nerwową” budowę. Składa się z dwóch części, w których ukazano różne miejsca. Na początku podmiot relacjonuje wrażenie z wizyty w mieszkaniu, gdzie wegetują nędzarze (Trzy strofy), następnie wyobraża sobie planowane odwiedziny u Pani Baronowej, kobiety żyjącej w przepychu, której obce są pro¬blemy ludzi ubogich. Druga część wiersza liczy dwie zwrotki, ale pierwsza z nich jest dwukrotnie dłuższa i w połowie jakby rozłamuje się na dwa fragmenty. Od momentu „przełamania” czytelnik zapoznaje się z dwoma możliwymi wariantami zachowania się gościa w sa¬lonie. Przyniesie z sobą przykre wrażenia z wczorajszej wizyty, ale przecież relacja z niej nie nadaje się do przedstawienia Baronowej, Która przyjmuje bardzo pięknie, // Siedząc na kanapce atłasowej – wśród zwierciadeł, kandelabrów i wymalowanych na plafonie papug. Zasadą kompozycyjną wiersza jest kontrast między świa¬tem nędzarzy i bogaczy. Nie ma pomiędzy nimi żadnego związku, nie można też mieć nadziei, że jakiekolwiek porozumienie nastąpi, dlatego podmiot liryczny przewiduje, że przemilczy palącą sprawę, ale sam bardzo źle będzie się z tym czuł: wrócę milczącym faryze¬uszem // – Po zabawie. Domyśla się jednak reakcji otoczenia na re¬alizm, gdyby przedstawił drastyczny obraz życia biedaków: ...Zwierciadło pęknie, Kandelabry się skrzywią na realizm, I wymalowane papugi Na plafonie – jak długi – ¬ Z dzioba w dziób zawołają: „Socjalizm!” Wrażenie byłoby zapewne tak wielkie, że mogłoby ożywić przed¬mioty martwe. Kimże jest ów człowiek odwiedzający tak skrajnie różne miej¬sca? Z którym środowiskiem czuje się bardziej związany? Byłem wczora w miejscu, gdzie mrą z grodu ¬Trumienne izb oglądałem wnętrze; Niebezpieczne schody, nędzna izba, ubóstwo lokatorów stały się przyczyną niepokoju podmiotu, utraty dobrego humoru (Obmierzł mi świat...). Cierpienie ludzi żyjących w tak trudnych warunkach sko¬jarzył jednak z tym, co mu bliskie – z ofiarą Chrystusa. Skrzyżowane spróchniałe belki, zbite gwoździem (Jak w ramionach krzyża!... ), stały się ocaleniem dla upadającego z niebezpiecznych schodów. Musiał to być cud – cud to był – interpretacja tego faktu pozwala o¬kreślić mówiącego jako wyznawcę Chrystusa. Chrześcijanina obo¬wiązuje jednak reakcja na los bliźniego, a nie postawa „milczącego faryzeusza”. Krytyka obojętnego społeczeństwa dotyczy więc także bywalca salonów i ruder nędzarzy. Bez wątpienia podmiot w obu tych światach czuje się źle, ale jego serce angażuje się po stronie pokrzywdzonych, sam znajduje tam ocalenie dla siebie (symbol krzyża), odrzuca natomiast pozory wielkiego świata i jego podwójną moralność – przecież nic nie znaczą deklaracje i okrzyki, razi programowe niedostrzeganie nędzy i upodlenia innego człowieka. Ostatnia strofa wiersza to wyraz samokrytycyzmu i autoironii. Zachowanie składającego wizytę jest wynikiem napięcia nerwowego (por. tytuł utworu). Przekładanie kapelusza, konwenanse, gra towa¬rzyska – oto elementy, które odpowiadają salonowej sytuacji. Nerwy są znakiem zainteresowania poety sprawami społecznymi, analizo¬wanymi w kategoriach etycznych. Brak reakcji na zło i nieszczęście i cnych jest godny krytyki, tak jak udawanie „wielkiego świata” w Rogatych salonach, w gruncie rzeczy pod względem moralnym nie dorastających do poziomu tych, którymi gardzą. Z trudnym tematem utworu współgra jego struktura: zróżnico¬wanie długości wersów i wynikające stąd zaburzenia układu ryt¬micznego. Wiersz jest przykładem zastosowania ironii (por. np. reakcja ożywionych papug) – częstej u Norwida w utworach poruszających zagadnienia nierówności i niesprawiedliwości społecznej.
