XIII. Larwa Kolejny utwór cyklu Vade-mecum (pochodzący z 1851 r.) ukazu¬je Ludzkość, co płacze dziś i drwi, wygląda odrażająco (Larwa) i przypomina kobietę lekkich obyczajów, która stoczyła się na dno moralne. Skąd tak drastyczny obraz? Dlaczego autor tak surowo o¬cenił ludzi swojej epoki? Żeby odpowiedzieć na te pytania, należy przypomnieć pewne fakty z biografii Norwida. Pobyt poety w Londynie był jednym z trudniejszych etapów jego życia. Przybył tam z Ameryki i starał się zdobyć środki finansowe, by dotrzeć do Paryża. Zanim udało mu się dopiąć celu, niejedno¬krotnie obserwował londyńskie ulice, analizował relacje społeczne, stosunek ludzi do wartości materialnych i do siebie nawzajem. Sam cierpiał nędzę i głód, próbował utrzymywać się z prac plastycznych, jednak nie było to bezpieczne i stałe źródło dochodów. Po powrocie do Francji również nie uzyskał trwałego zabezpieczenia materialne¬go – nie chciano wydawać niezrozumiałych dzieł. Artysta niejedno¬krotnie doznał upokorzenia i głodu. W wierszu Larwa Norwid ukazał tajemniczą postać Na śliskim bruku w Londynie, a więc w miejscu niepewnym, niebezpiecznym, ryzykownym, a przy tym na ulicy. Owa bohaterka, trudna do rozpo¬znania w mgle, może być potraktowana zarówno jak nieszczęśliwa osoba, nędzarka, zjednoczona w cierpieniu z Bogiem (Poszepty z Niebem o cudzie), albo jako kobieta upadła, zdemoralizowana (piana bezbożna). Wątpliwości rozwiewają dwie ostatnie strofy wiersza: chodzi o Ludzkość, uwikłaną w rozpacz i pieniądz, która nie wiadomo dokąd zmierza i jakie ma przed sobą perspektywy: Gdzie idzie?... zapewne, gdzie nic! Podmiot liryczny porównuje ją do jędzy i ujawnia dwie namiętności, którym podporządkowała się całkowicie; krew i pieniądze: – Jak historia?... wie tylko: „krwi” Jak społeczność?... tylko: „pieniędzy!...” Obraz Ludzkości jest w wierszu zlepkiem charakterystyki upadku i pozostałości dawnych szlachetnych cech: Biblii księga, która Czoło ma w cierniu, zaś na wargach poszepty z Niebem o cudzie. Odeszła jednak da¬leko od swoich chrześcijańskich korzeni w kierunku brudu i bezbożności, dawno oderwała się od myśli o cnocie. Jej wielkość została zatopiona w ciemnych interesach i przesłonięta fascynacją pieniędzmi. [...] w przysłowiowej angielskiej mgle, trudno o rozpoznanie toż¬samości drugiej osoby – rywalizacja, przemysł, metropolia depersonali¬zują człowieka, atomizują społeczeństwo, wbrew wszelkiej tradycji reli¬gijnej i humanistycznej podporządkowują ludzkość ekonomicznym pra-wom pieniądza i historycznym prawom wojen i rewolucji.25 Utwór został napisany wierszem tonicznym, z przewagą wersów ośmiozgłoskowych (wyjątek stanowi ostatni – dziewięciozgłoskowy). Składa się z pięciu czterowersowych zwrotek. W czterech zastosowano rymy przeplatane (abab), zaś w ostatniej – okalające (abba). Końcowa strofa wyróżnia się więc dwoma cechami: odejściem od sylabiczności oraz zmiennym sposobem rymowania. Zabiegi te zwracają na nią szcze¬gólną uwagę czytelnika, w niej bowiem zawiera się podsumowanie wier¬sza: wskazanie źródeł upadku Ludzkości.
"Larwa" Cypriana Norwida
XIII. Larwa Kolejny utwór cyklu Vade-mecum (pochodzący z 1851 r.) ukazu¬je Ludzkość, co płacze dziś i drwi, wygląda odrażająco (Larwa) i przypomina kobietę lekkich obyczajów, która stoczyła się na dno moralne. Skąd tak drastyczny obraz? Dlaczego autor tak surowo o¬cenił ludzi swojej epoki? Żeby odpowiedzieć na te pytania, należy przypomnieć pewne fakty z biografii Norwida. Pobyt poety w Londynie był jednym z trudniejszych etapów jego życia. Przybył tam z Ameryki i starał się zdobyć środki finansowe, by dotrzeć do Paryża. Zanim udało mu się dopiąć celu, niejedno¬krotnie obserwował londyńskie ulice, analizował relacje społeczne, stosunek ludzi do wartości materialnych i do siebie nawzajem. Sam cierpiał nędzę i głód, próbował utrzymywać się z prac plastycznych, jednak nie było to bezpieczne i stałe źródło dochodów. Po powrocie do Francji również nie uzyskał trwałego zabezpieczenia materialne¬go – nie chciano wydawać niezrozumiałych dzieł. Artysta niejedno¬krotnie doznał upokorzenia i głodu. W wierszu Larwa Norwid ukazał tajemniczą postać Na śliskim bruku w Londynie, a więc w miejscu niepewnym, niebezpiecznym, ryzykownym, a przy tym na ulicy. Owa bohaterka, trudna do rozpo¬znania w mgle, może być potraktowana zarówno jak nieszczęśliwa osoba, nędzarka, zjednoczona w cierpieniu z Bogiem (Poszepty z Niebem o cudzie), albo jako kobieta upadła, zdemoralizowana (piana bezbożna). Wątpliwości rozwiewają dwie ostatnie strofy wiersza: chodzi o Ludzkość, uwikłaną w rozpacz i pieniądz, która nie wiadomo dokąd zmierza i jakie ma przed sobą perspektywy: Gdzie idzie?... zapewne, gdzie nic! Podmiot liryczny porównuje ją do jędzy i ujawnia dwie namiętności, którym podporządkowała się całkowicie; krew i pieniądze: – Jak historia?... wie tylko: „krwi” Jak społeczność?... tylko: „pieniędzy!...” Obraz Ludzkości jest w wierszu zlepkiem charakterystyki upadku i pozostałości dawnych szlachetnych cech: Biblii księga, która Czoło ma w cierniu, zaś na wargach poszepty z Niebem o cudzie. Odeszła jednak da¬leko od swoich chrześcijańskich korzeni w kierunku brudu i bezbożności, dawno oderwała się od myśli o cnocie. Jej wielkość została zatopiona w ciemnych interesach i przesłonięta fascynacją pieniędzmi. [...] w przysłowiowej angielskiej mgle, trudno o rozpoznanie toż¬samości drugiej osoby – rywalizacja, przemysł, metropolia depersonali¬zują człowieka, atomizują społeczeństwo, wbrew wszelkiej tradycji reli¬gijnej i humanistycznej podporządkowują ludzkość ekonomicznym pra-wom pieniądza i historycznym prawom wojen i rewolucji.25 Utwór został napisany wierszem tonicznym, z przewagą wersów ośmiozgłoskowych (wyjątek stanowi ostatni – dziewięciozgłoskowy). Składa się z pięciu czterowersowych zwrotek. W czterech zastosowano rymy przeplatane (abab), zaś w ostatniej – okalające (abba). Końcowa strofa wyróżnia się więc dwoma cechami: odejściem od sylabiczności oraz zmiennym sposobem rymowania. Zabiegi te zwracają na nią szcze¬gólną uwagę czytelnika, w niej bowiem zawiera się podsumowanie wier¬sza: wskazanie źródeł upadku Ludzkości.
