Modernista i myd³ek Pod koniec XIX wieku pojawili siê m³odzi (nowa generacja), dla których has³a pozytywistycznej uleg³o¶ci literatury wobec potrzeb spo³ecznych sta³y siê za p³ytkie. Chcieli tworzyæ arcydzie³a, nie za¶ jak pozytywi¶ci "nie¶æ kaganek o¶wiaty"; marzyli o wielko¶ci swych dzie³ bêd±cych nowymi odkryciami artystycznymi niezale¿nymi od potrzeb spo³ecznych. Spo³eczeñstwa europejskie nie by³y przygotowane na przyjêcie sztuki oderwanej od ¶wiata realnego. Niewielu odbiorców rozumia³o rangê nowych odkryæ w malarstwie czy literaturze. Z tego powodu zaznaczy³ siê powa¿ny konflikt pomiêdzy twórc± sztuki i odbiorc±. Motorem twórczym ka¿dego artysty jest ¶wiadomo¶æ tworzenia dla odbiorcy, publiczno¶ci, która odkryje w dziele w³asne warto¶ci; akt twórczy to nic innego, jak proces komunikowania siê ludzi wra¿liwych i utalentowanych z "reszt± ¶wiata". To proste rozumowanie by³o cech± s³awnego buntu artystycznego wobec m³odopolskiej publiczno¶ci, któr± artysta nazywa³ czêsto obra¼liwie myd³kami, filistrami czy ko³tuneri±. Cyganeria Mieszczanie zasiadaj±cy w radach miejskich decydowali o wydarzeniach kulturalnych miasta, o wystawach malarskich i repertuarach teatrów. Zazwyczaj nie pozwalali propagowaæ i nie sponsorowali przedsiêwziêæ modernistycznych, nowoczesnych, nie rozumieli ich, nie byli klas± wykszta³con± w przeciwieñstwie do artystów. Ta sytuacja powodowa³a grupowanie siê artystów w tak zwan± cyganeriê, spo³eczno¶æ, w której nie obowi±zywa³y ¿adne konwenanse. Czêsto bywa³o, i¿ w jednym pokoju w skrajnej nêdzy mieszka³o kilku artystów, z których jeden by³ genialnym kompozytorem, drugi malarzem, trzeci poet±, inny rze¼biarzem. Bieda cyganerii modernistycznej by³a wrêcz przys³owiowa, a aforyzmy z tamtych czasów mówi³y o najwa¿niejszym skarbie artysty, jakim by³a modna wówczas d³uga peleryna... S³u¿y³a arty¶cie mieszkaj±cemu czêsto pod mostem za „dom”, chroni³a go przed deszczem i zimnem. Arty¶ci ci ¿yli z dnia na dzieñ w oczekiwaniu na zap³atê za dzie³a, które miesi±cami le¿a³y u wydawców, zap³atê za namalowane obrazy prezentowane w prywatnych galeriach, których jednak nikt nie kupowa³. Dzisiaj dzie³a takich malarzy, jak Monet, Degas, Renoir, Cezanne, Gauguin, van Gogh osi±gaj± na rynku dzie³ sztuki niesamowite ceny. Arcydzie³a literackie za¶ takich twórców, jak Verlaine, Mallarme, George, Rilke, Wilde, Maeterlinck, Strindberg, Ibsen, Baudelaire, Rimbaud znajduj± siê w kanonach lektur szkolnych, w repertuarach teatrów narodowych i ¶wiatowych. W epoce, w której powsta³y, czêsto bywa³y niezrozumiane, niedoceniane, zakazane.
M³odzi jako "nowa generacja" i Cyganeria w M³odej Polsce
Modernista i myd³ek Pod koniec XIX wieku pojawili siê m³odzi (nowa generacja), dla których has³a pozytywistycznej uleg³o¶ci literatury wobec potrzeb spo³ecznych sta³y siê za p³ytkie. Chcieli tworzyæ arcydzie³a, nie za¶ jak pozytywi¶ci "nie¶æ kaganek o¶wiaty"; marzyli o wielko¶ci swych dzie³ bêd±cych nowymi odkryciami artystycznymi niezale¿nymi od potrzeb spo³ecznych. Spo³eczeñstwa europejskie nie by³y przygotowane na przyjêcie sztuki oderwanej od ¶wiata realnego. Niewielu odbiorców rozumia³o rangê nowych odkryæ w malarstwie czy literaturze. Z tego powodu zaznaczy³ siê powa¿ny konflikt pomiêdzy twórc± sztuki i odbiorc±. Motorem twórczym ka¿dego artysty jest ¶wiadomo¶æ tworzenia dla odbiorcy, publiczno¶ci, która odkryje w dziele w³asne warto¶ci; akt twórczy to nic innego, jak proces komunikowania siê ludzi wra¿liwych i utalentowanych z "reszt± ¶wiata". To proste rozumowanie by³o cech± s³awnego buntu artystycznego wobec m³odopolskiej publiczno¶ci, któr± artysta nazywa³ czêsto obra¼liwie myd³kami, filistrami czy ko³tuneri±. Cyganeria Mieszczanie zasiadaj±cy w radach miejskich decydowali o wydarzeniach kulturalnych miasta, o wystawach malarskich i repertuarach teatrów. Zazwyczaj nie pozwalali propagowaæ i nie sponsorowali przedsiêwziêæ modernistycznych, nowoczesnych, nie rozumieli ich, nie byli klas± wykszta³con± w przeciwieñstwie do artystów. Ta sytuacja powodowa³a grupowanie siê artystów w tak zwan± cyganeriê, spo³eczno¶æ, w której nie obowi±zywa³y ¿adne konwenanse. Czêsto bywa³o, i¿ w jednym pokoju w skrajnej nêdzy mieszka³o kilku artystów, z których jeden by³ genialnym kompozytorem, drugi malarzem, trzeci poet±, inny rze¼biarzem. Bieda cyganerii modernistycznej by³a wrêcz przys³owiowa, a aforyzmy z tamtych czasów mówi³y o najwa¿niejszym skarbie artysty, jakim by³a modna wówczas d³uga peleryna... S³u¿y³a arty¶cie mieszkaj±cemu czêsto pod mostem za „dom”, chroni³a go przed deszczem i zimnem. Arty¶ci ci ¿yli z dnia na dzieñ w oczekiwaniu na zap³atê za dzie³a, które miesi±cami le¿a³y u wydawców, zap³atê za namalowane obrazy prezentowane w prywatnych galeriach, których jednak nikt nie kupowa³. Dzisiaj dzie³a takich malarzy, jak Monet, Degas, Renoir, Cezanne, Gauguin, van Gogh osi±gaj± na rynku dzie³ sztuki niesamowite ceny. Arcydzie³a literackie za¶ takich twórców, jak Verlaine, Mallarme, George, Rilke, Wilde, Maeterlinck, Strindberg, Ibsen, Baudelaire, Rimbaud znajduj± siê w kanonach lektur szkolnych, w repertuarach teatrów narodowych i ¶wiatowych. W epoce, w której powsta³y, czêsto bywa³y niezrozumiane, niedoceniane, zakazane.
