Język Język Moralności pani Dulskiej jest jednym z największych walorów dramatu. Doskonale konstruowane dialogi, świetnie puentowane kwestie, umiejętne utrzymywanie napięcia i tempa – wszystko to świadczy o znakomitym wyczuciu sceny i dużym doświadczeniu scenicznym Zapolskiej. Zapolska była również pierwszym od długiego czasu dramatopisarzem polskim, który przedostał się do wewnątrz nieprzenikalnego świata teatru. Występując na wszystkich stałych scenach polskich, poznała przede wszystkim jego rzeczywiste możliwości i potrzeby Uzbrojona w takie doświadczenie nie pisała książek, ale gotowe scenariusze, które aktorzy wyrywali jej nieraz spod ręki.12 Zgodnie z postulatami naturalizmu Zapolska dążyła do tego, by jej bohaterowie mówili językiem możliwie najbardziej zbliżonym do rzeczywistego, codziennego, imitującego mowę potoczną. Znakomity słuch językowy i doświadczenie sceniczne przyniosło doskonałe efekty. Nawet dzisiaj, wyłącznie na podstawie sposobu mówienia bohaterów, widz jest w stanie określić nie tylko środowiska, z jakich pochodzą poszczególne postaci, ale nawet czas i miejsce akcji. Zapolska nasyciła bowiem dialogi dużą ilością charakterystycznych prozaizmów, kolokwializmów, prowincjonalizmów i dialektyzmów, a nawet pospolitymi w danej grupie społecznej błędami językowymi. Język dialogów i didaskaliów zawiera w sobie takie bogactwo informacji o realiach, w jakich toczy się akcja, że wystarczy zwrócić uwagę tylko na najważniejsze. Przede wszystkim – nazwy topograficzne związane ze Lwowem: Wysoki Zamek, Brzuchowice, Zamarstynów. Dalej – właściwe dla monarchii austro-węgierskiej jednostki monetarne: guldeny, reńskie, korony i centy. Obok charakterystycznych regionalizmów lwowskich, obecnych zwłaszcza w wypowiedziach służby, w dialogach znajdziemy szereg germanizmów: Dulska sprawdza szpeiscetel, Hanka zaręczyła się z finanzwachem, itd. Równie wiele śladów językowych określa czas akcji, wskazując, że toczy się ona w okresie Młodej Polski, kiedy to przez Galicję przeszła fala mody na cyganerię i artystyczne kawiarnie. Charakterystyczne wyrażenia pojawiają się, rzecz jasna, w dialogach bohaterów należących do młodszego pokolenia: Hesia chce tańczyć cake-walka i zostać szansą (piosenkarką kabaretową), Zbyszko się lumpuje i lampartuje, spędzając noce w tinglach. „Modernizm” ogarnia nie tylko obyczaje, ale wkracza i w sfery życia codziennego: po ulicach Lwowa jeżdżą już automobile i tramwaje. Indywidualizację języka postaci Zapolska stosuje z dużym wyczuciem. Hanka i Tadrachowa mówią językiem prostym, pełnym kolokwializmów, ale że Hanka pochodzi spod Lwowa, a jej matka chrzestna z miasta, w języku tej ostatniej częściej usłyszymy charakterystyczne lwowskie „ta”. Rozmowy prowadzone są zupełnie naturalnie, pojawiają się potoczne wyrażenia, słowa proste, nawet „grube”. Dulska nazywa Hankę tłumokiem, nieustannie drży, by w jej domu i kamienicy nie doszło do szkandału i mylnie używa wielu pojęć (na przykład mówi secesja zamiast scysja), Hesia obwieszcza ojcu, że jej siostra jeszcze się pichci, Tadrachowej tak smakuje likier, że aż ją mgli. Daleka od poprawności jest też stylistyka i składnia wypowiedzi, co jak już wcześniej pisaliśmy – jednocześnie służy charakteryzowaniu bohaterów i przynosi efekt komiczny; na przykład Hesia, na pytanie matki, czy wysłała list do ciotki, odpowiada: Posłałam. I powiedziałam, żeby stróż prosił, że mamcia prosi, żeby ciocia zaraz przyszła (III/2). W doborze słownictwa i sposobu mówienia każdego z bohaterów Zapolska jest tak precyzyjna, że różnicuje nawet – zależnie od okoliczności i rozmówców – język tego samego bohatera (porównajmy, jak rozmawia Dulska ze Zbyszkiem, a jak z Hanką, lub też jakim językiem posługują się w rozmowie ze sobą Zbyszko i Juliasiewiczowa, a jak zwracają się do innych osób dramatu). Swoistą formą indywidualizacji językowej jest także konsekwentne milczenie pana Dulskiego, zwłaszcza w zestawieniu ze słowotokiem jego żony. Tak daleko posunięta indywidualizacja języka świadczy o wybitnym ta lencie pisarki i przynosi znakomite efekty Język spektaklu jest żywy, barwny, interesujący, a przy tym – ani trochę się nie zestarzał do dzisiaj !
Język w "Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej
Język Język Moralności pani Dulskiej jest jednym z największych walorów dramatu. Doskonale konstruowane dialogi, świetnie puentowane kwestie, umiejętne utrzymywanie napięcia i tempa – wszystko to świadczy o znakomitym wyczuciu sceny i dużym doświadczeniu scenicznym Zapolskiej. Zapolska była również pierwszym od długiego czasu dramatopisarzem polskim, który przedostał się do wewnątrz nieprzenikalnego świata teatru. Występując na wszystkich stałych scenach polskich, poznała przede wszystkim jego rzeczywiste możliwości i potrzeby Uzbrojona w takie doświadczenie nie pisała książek, ale gotowe scenariusze, które aktorzy wyrywali jej nieraz spod ręki.12 Zgodnie z postulatami naturalizmu Zapolska dążyła do tego, by jej bohaterowie mówili językiem możliwie najbardziej zbliżonym do rzeczywistego, codziennego, imitującego mowę potoczną. Znakomity słuch językowy i doświadczenie sceniczne przyniosło doskonałe efekty. Nawet dzisiaj, wyłącznie na podstawie sposobu mówienia bohaterów, widz jest w stanie określić nie tylko środowiska, z jakich pochodzą poszczególne postaci, ale nawet czas i miejsce akcji. Zapolska nasyciła bowiem dialogi dużą ilością charakterystycznych prozaizmów, kolokwializmów, prowincjonalizmów i dialektyzmów, a nawet pospolitymi w danej grupie społecznej błędami językowymi. Język dialogów i didaskaliów zawiera w sobie takie bogactwo informacji o realiach, w jakich toczy się akcja, że wystarczy zwrócić uwagę tylko na najważniejsze. Przede wszystkim – nazwy topograficzne związane ze Lwowem: Wysoki Zamek, Brzuchowice, Zamarstynów. Dalej – właściwe dla monarchii austro-węgierskiej jednostki monetarne: guldeny, reńskie, korony i centy. Obok charakterystycznych regionalizmów lwowskich, obecnych zwłaszcza w wypowiedziach służby, w dialogach znajdziemy szereg germanizmów: Dulska sprawdza szpeiscetel, Hanka zaręczyła się z finanzwachem, itd. Równie wiele śladów językowych określa czas akcji, wskazując, że toczy się ona w okresie Młodej Polski, kiedy to przez Galicję przeszła fala mody na cyganerię i artystyczne kawiarnie. Charakterystyczne wyrażenia pojawiają się, rzecz jasna, w dialogach bohaterów należących do młodszego pokolenia: Hesia chce tańczyć cake-walka i zostać szansą (piosenkarką kabaretową), Zbyszko się lumpuje i lampartuje, spędzając noce w tinglach. „Modernizm” ogarnia nie tylko obyczaje, ale wkracza i w sfery życia codziennego: po ulicach Lwowa jeżdżą już automobile i tramwaje. Indywidualizację języka postaci Zapolska stosuje z dużym wyczuciem. Hanka i Tadrachowa mówią językiem prostym, pełnym kolokwializmów, ale że Hanka pochodzi spod Lwowa, a jej matka chrzestna z miasta, w języku tej ostatniej częściej usłyszymy charakterystyczne lwowskie „ta”. Rozmowy prowadzone są zupełnie naturalnie, pojawiają się potoczne wyrażenia, słowa proste, nawet „grube”. Dulska nazywa Hankę tłumokiem, nieustannie drży, by w jej domu i kamienicy nie doszło do szkandału i mylnie używa wielu pojęć (na przykład mówi secesja zamiast scysja), Hesia obwieszcza ojcu, że jej siostra jeszcze się pichci, Tadrachowej tak smakuje likier, że aż ją mgli. Daleka od poprawności jest też stylistyka i składnia wypowiedzi, co jak już wcześniej pisaliśmy – jednocześnie służy charakteryzowaniu bohaterów i przynosi efekt komiczny; na przykład Hesia, na pytanie matki, czy wysłała list do ciotki, odpowiada: Posłałam. I powiedziałam, żeby stróż prosił, że mamcia prosi, żeby ciocia zaraz przyszła (III/2). W doborze słownictwa i sposobu mówienia każdego z bohaterów Zapolska jest tak precyzyjna, że różnicuje nawet – zależnie od okoliczności i rozmówców – język tego samego bohatera (porównajmy, jak rozmawia Dulska ze Zbyszkiem, a jak z Hanką, lub też jakim językiem posługują się w rozmowie ze sobą Zbyszko i Juliasiewiczowa, a jak zwracają się do innych osób dramatu). Swoistą formą indywidualizacji językowej jest także konsekwentne milczenie pana Dulskiego, zwłaszcza w zestawieniu ze słowotokiem jego żony. Tak daleko posunięta indywidualizacja języka świadczy o wybitnym ta lencie pisarki i przynosi znakomite efekty Język spektaklu jest żywy, barwny, interesujący, a przy tym – ani trochę się nie zestarzał do dzisiaj !
