Co myśli Pan Cogito o piekle Utwór został podzielony na cztery akapity niewielkich rozmiarów. Pierwszy poświęcony jest opisowi kręgu piekła zamieszkiwanego przez artystów, drugi mówi o ich zajęciach, trzeci i czwarty wyjaśniają stosunek Belzebuba do sztuki i jej twórców. Od początku narzuca się wrażenie, że tekst jest rodzajem literackiej gry z wizją piekła zaprezen¬towaną przez Dantego. Okazuje się, że owa przestrzeń przeznaczona dla ludzi sztuki jest zupełnie odmienna od tradycyjnego wyobrażenia o tym miejscu: Jest to azyl artystów pełen luster, instrumentów i obrazów. Na pierwszy rzut oka najbardziej komfortowy oddział infernalny, bez smoły, ognia i tor¬tur fizycznych. Wydaje się, że oto stworzono jak najlepsze warunki, by mogły powstawać dzieła wybitne i wyjątkowe. Nie ma tu tych, których zwykle uważa się za największych grzeszników – nie ma despotów ani morderców. Czyżby piekło – według Herberta – było przeznaczone dla artystów? W tym środowisku nie ma przestojów i marazmu, kwitnie intensy¬wna twórczość i wiecznie trwa pełnia sezonu. Liczne konkursy, festi¬wale i koncerty stale podsycają entuzjazm do działania. Żadne proble¬my nie zakłócają codziennej pracy. Dzięki tym komfortowym warunkom twórczość bujnie rozkwita i rozwija się w coraz nowych kierun¬kach. Mecenasem artystów jest sam Belzebub, który kocha sztukę. Wspierając twórców, skutecznie rywalizuje z niebiosami. Zapewnia swym artystom spokój, dobre wyżywienie i absolutną izolację od piekielnego życia – tym zdaniem utwór się kończy. Świat artystyczny to środowisko, które bywa „na usługach” ide¬ologii. Pan Cogito myśli o piekle, że jest ono dobrym miejscem dla ludzi sztuki, którzy poprzez swoje dzieła propagują złe i kłamliwe idee, oszukują ludzi, manipulują ich umysłami i uczuciami. Za cenę lepszego życia wielu artystów wysługiwało się władzy komunistycznej, wspomagając propagandę i oficjalną doktrynę. Ci, którzy nie chcieli tego zrobić, musieli zapomnieć o możliwości jawnego pub¬likowania swoich dzieł, musieli się liczyć z odrzuceniem przez cen¬zurę i przekreśleniem własnego dorobku. Podobny los spotkał Z. Herberta, który pisał „do szuflady” i dopiero w 1956 r. mógł znowu wystąpić ze swoimi utworami. Późniejsze losy jego twórczości też nie były łatwe. Właściwie dopiero po zmianach ustrojowych 1989 r. stał się poetą bardziej znanym. Obraz piekła artystów uzupełnia esencjonalny komentarz: Kto ma lepszą sztukę, ma lepszy rząd – to jasne. Nie pierwszy to głos w dyskusji o znaczeniu sztuki. Istotnie, od dawna próbowano wyko¬rzystywać artystów do kreowania odpowiedniego wizerunku władzy. Przemawiając poprzez dzieła na wysokim poziomie estetycznym, łatwo było kształtować opinię ludzi o rzeczywistości, ukrywać jej prawdziwe oblicze, wmawiać, że jest lepiej i piękniej niż mogłoby się wydawać. Kto w ten sposób postępuje, kto służy jako narzędzie manipulacji, jest zbrodniarzem tej miary co matkobójcy i despoci, a może jeszcze większym (w ukazanym przez Herberta piekle nie ma reprezentantów innych „specjalności”, tylko artyści). Tekst zawiera sugestię, że dzięki trosce Belzebuba twórcy sztuki są odizolowani od piekielnego życia – a więc od prawdziwej, doskwier¬ającej i trudnej rzeczywistości. Przekupieni dobrym wyżywieniem i odpowiednimi warunkami tworzą elitę w służbie zła. Są doskonalsi i sprawniejsi niż Dante, Fra Angelico i Bach – wymienieni jako reprezentanci sztuki niebieskiej (służącej dobru). Jak widać, stwo¬rzono artystom dość szczególne warunki, by łatwo im było zre¬zygnować z wartości moralnych.
Analiza "Co myśli Pan Cogito o piekle" Zbigniewa Herberta
Co myśli Pan Cogito o piekle Utwór został podzielony na cztery akapity niewielkich rozmiarów. Pierwszy poświęcony jest opisowi kręgu piekła zamieszkiwanego przez artystów, drugi mówi o ich zajęciach, trzeci i czwarty wyjaśniają stosunek Belzebuba do sztuki i jej twórców. Od początku narzuca się wrażenie, że tekst jest rodzajem literackiej gry z wizją piekła zaprezen¬towaną przez Dantego. Okazuje się, że owa przestrzeń przeznaczona dla ludzi sztuki jest zupełnie odmienna od tradycyjnego wyobrażenia o tym miejscu: Jest to azyl artystów pełen luster, instrumentów i obrazów. Na pierwszy rzut oka najbardziej komfortowy oddział infernalny, bez smoły, ognia i tor¬tur fizycznych. Wydaje się, że oto stworzono jak najlepsze warunki, by mogły powstawać dzieła wybitne i wyjątkowe. Nie ma tu tych, których zwykle uważa się za największych grzeszników – nie ma despotów ani morderców. Czyżby piekło – według Herberta – było przeznaczone dla artystów? W tym środowisku nie ma przestojów i marazmu, kwitnie intensy¬wna twórczość i wiecznie trwa pełnia sezonu. Liczne konkursy, festi¬wale i koncerty stale podsycają entuzjazm do działania. Żadne proble¬my nie zakłócają codziennej pracy. Dzięki tym komfortowym warunkom twórczość bujnie rozkwita i rozwija się w coraz nowych kierun¬kach. Mecenasem artystów jest sam Belzebub, który kocha sztukę. Wspierając twórców, skutecznie rywalizuje z niebiosami. Zapewnia swym artystom spokój, dobre wyżywienie i absolutną izolację od piekielnego życia – tym zdaniem utwór się kończy. Świat artystyczny to środowisko, które bywa „na usługach” ide¬ologii. Pan Cogito myśli o piekle, że jest ono dobrym miejscem dla ludzi sztuki, którzy poprzez swoje dzieła propagują złe i kłamliwe idee, oszukują ludzi, manipulują ich umysłami i uczuciami. Za cenę lepszego życia wielu artystów wysługiwało się władzy komunistycznej, wspomagając propagandę i oficjalną doktrynę. Ci, którzy nie chcieli tego zrobić, musieli zapomnieć o możliwości jawnego pub¬likowania swoich dzieł, musieli się liczyć z odrzuceniem przez cen¬zurę i przekreśleniem własnego dorobku. Podobny los spotkał Z. Herberta, który pisał „do szuflady” i dopiero w 1956 r. mógł znowu wystąpić ze swoimi utworami. Późniejsze losy jego twórczości też nie były łatwe. Właściwie dopiero po zmianach ustrojowych 1989 r. stał się poetą bardziej znanym. Obraz piekła artystów uzupełnia esencjonalny komentarz: Kto ma lepszą sztukę, ma lepszy rząd – to jasne. Nie pierwszy to głos w dyskusji o znaczeniu sztuki. Istotnie, od dawna próbowano wyko¬rzystywać artystów do kreowania odpowiedniego wizerunku władzy. Przemawiając poprzez dzieła na wysokim poziomie estetycznym, łatwo było kształtować opinię ludzi o rzeczywistości, ukrywać jej prawdziwe oblicze, wmawiać, że jest lepiej i piękniej niż mogłoby się wydawać. Kto w ten sposób postępuje, kto służy jako narzędzie manipulacji, jest zbrodniarzem tej miary co matkobójcy i despoci, a może jeszcze większym (w ukazanym przez Herberta piekle nie ma reprezentantów innych „specjalności”, tylko artyści). Tekst zawiera sugestię, że dzięki trosce Belzebuba twórcy sztuki są odizolowani od piekielnego życia – a więc od prawdziwej, doskwier¬ającej i trudnej rzeczywistości. Przekupieni dobrym wyżywieniem i odpowiednimi warunkami tworzą elitę w służbie zła. Są doskonalsi i sprawniejsi niż Dante, Fra Angelico i Bach – wymienieni jako reprezentanci sztuki niebieskiej (służącej dobru). Jak widać, stwo¬rzono artystom dość szczególne warunki, by łatwo im było zre¬zygnować z wartości moralnych.
